Wywiad z trenerem Klaudiuszem Hirschem. Jest to rozmowa podsumowująca jego pobyt szkoleniowy w Hiszpanii, w zespole FS Mostoles.

Red.: W marcu odbyłeś prawie dwutygodniowy staż trenerski w Hiszpanii!
KH: Zgadza się. Odbyłem staż w jednym z czołowych futsalowych klubów Hiszpanii- FS Mostoles. Klub ten, mający wspaniałą futsalową tradycję, słynący ze świetnego szkolenia dzieci i młodzieży, jeszcze w ubiegłym sezonie odgrywał znaczącą rolę w Division de Honor, jednak ze względu na wycofanie się strategicznego sponsora, w tym sezonie, rozgrywa swoje mecze w niższej klasie. Drugi klub, w którym odbywałem staż to FSF Mostoles, czyli aktualny lider ekstraklasy futsalu kobiet, klub w pełni profesjonalny, liczący się w Hiszpanii. Muszę przyznać, że byłem pod wielkim wrażeniem, bo nie przypuszczałem, że kobiety potrafią tak dobrze grać w futsal.
Red.: Wszyscy sympatycy futsalu wiedzą, że Hiszpania jest światowym potentatem tej dyscypliny sportowej. Grają tam wybitni zawodnicy, a szkoleniowcami są najlepsi specjaliści. Z kim miałeś okazję pracować podczas Twojego pobytu w Hiszpanii?
KH: Hiszpania, to kraj, w którym futsal jest niesamowicie popularny, uprawia go ogromna liczba dzieci i młodzieży. Istnieje wiele rozgrywek futsalowych na szczeblu krajowym i regionalnym, praktycznie w każdej kategorii wiekowej. Nic więc dziwnego, że gracze reprezentacji są „bohaterami” narodowymi, a trenerzy w Hiszpanii uznawani są za najlepszych na świecie. Podczas mojego stażu miałem zaszczyt poznać i pracować z wybitnymi trenerami, którzy bardzo mi pomogli i dzięki którym wiele się nauczyłem, między innymi: Andres Sanz, Jorge de
Red.: Jak udało się Tobie zorganizować taki staż w Hiszpanii?
KH: Wielka w tym zasługa mojego przyjaciela Ivana Medela Lopeza, który pochodzi z Mostoles, a obecnie mieszka w Poznaniu. To on w ogromnej mierze pomógł mi zorganizować ten wypad szkoleniowy. Nie byłoby jednak tego wyjazdu, gdyby nie pomoc grona przyjaciół, którzy bardzo mi pomogli i wsparli ten pomysł. Ogromne wyrazy uznania kieruję w tym miejscu dla Zbigniewa Grześkowiaka z firmy Surówki Grześkowiak oraz do Pawła Bieńczyka z Bodo-Sport. Dzięki pomocy takich osób zyskałem nie tylko ja, ale i Akademia.
Red.: Jaki dystans dzieli polski futsal od tego, który uprawiają Hiszpanie?
KH: Powiedzmy sobie szczerze, bo i tak nikogo nie zaskoczę, między Hiszpanią a Polską jest przepaść! Klub futsalowy w Hiszpanii ma około 8-10 grup młodzieżowych. W Polsce dopiero niedawno wprowadzono obowiązek prowadzenia drużyny młodzieżowej – póki co tylko jednej. Dzieci w Hiszpanii w większości zaczynają od gry w futsal, a ewentualnie dopiero później grają w piłkę 7 lub 11-osobową. Nie przez przypadek zatem Hiszpanie mają tak dobrze technicznie i taktycznie wyszkolonych graczy. Futsal w wydaniu Hiszpanów jest dla nas póki co nieosiągalny. Musimy jednak starać się kopiować te dobre wzorce i przenosić je na nasz krajowy grunt. Mam nadzieję, że w niedalekiej przyszłości będziemy świadkami zmian na lepsze w polskim futsalu. Fantastycznym przykładem na to, że warto inwestować w szkolenie młodzieży jest właśnie drużyna FS Mostoles. Z dnia na dzień wycofał się tam sponsor, odeszło wielu zawodników, jednak nie spowodowało to większych perturbacji kadrowych. W klubie jest tylu uzdolnionych młodych piłkarzy, że bez problemu skompletowano drużynę seniorską. Muszę z uznaniem powiedzieć, że Ci nastolatkowi pod względem technicznym i taktycznym są tak wysoce zaawansowani, że doskonale radzą sobie w lidze i wierzę, że miasto Mostoles nie będzie musiało długo czekać na powrót drużyny do Division de Honor. Czeka nas w Polsce zatem dużo pracy. Rozwój futsalu w naszym kraju wymaga ogromnych nakładów pracy i kapitału.
Red.: Jak wyglądał Twój dzień w czasie tego stażu?
KH: Każdy dzień w Hiszpanii był bardzo pracowity. Dziennie obserwowałem po kilka treningów, w różnych grupach wiekowych, wieczorami brałem aktywny udział w zajęciach drużyny seniorów. Miałem zatem to szczęście, że obserwowałem treningi zarówno z trybun, jak i z perspektywy parkietu. Do tego dochodziły obserwacje meczów ligowych. Muszę przyznać, że niezwykle cenne okazały się rozmowy i konsultacje z trenerami. Wierzę, że z wielu ich uwag, wskazówek uda się skorzystać w przyszłości w mojej pracy trenerskiej.
Red.: Czy planujesz jeszcze kolejny taki wyjazd szkoleniowy?
KH: Zawsze warto uczyć się od najlepszych, a Hiszpania jeśli chodzi o futsal jest zdecydowanie najlepsza. Wiem, że nie jest to mój ostatni taki staż. Już teraz planuję następny.
Red: Życzymy więc Tobie realizacji tego ambitnego planu i mamy nadzieję, że na Twoich doświadczeniach skorzysta nie tylko Akademia FC, ale również Reprezentacja Polski. Dziękujemy za rozmowę.
K.H: Dziękuję bardzo.
